Nasze małe a zarazem duże sukcesy-co się wydarzyło?
W piątek już planowałam że sobota to będzie pracowity dzień. No właśnie planowałam a co z tego wyszło?
Wstałam około 10:00 psiaki dostały jedzonko i wypoczywały a ja czytałam książkę. Po obejrzeniu filmiku kanału Piesologia o sesji szkoleniowej stwierdziłam że trzeba działac! A więc zaplanowałam sesje, Miała ona wyglądac zupełnie inaczej. Zaczęliśmy od intensywnej zabawy aby Morus był wybiegany. Po prostu bawiliśmy się i korzystaliśmy ze słońca. Zrobiliśmy kilka zdjęc. Po tym jak psiak wybiegany weszłam do domu po smycz. Oczywiście pies uradowany bo idziemy na spacer a jakby inaczej. Spokojnie zaczekałam aż się uspokoi i zapięłam go na smycz. Wypełniłam smakołykami kieszenie i wyszliśmy z ogródka. Zaraz gdy wyszedł zaczął ciągnąc więc go zawołałam i nagrodziłam za przyjście. Ale jak wyglądał sam "spacer"?
Otóż pisałam kiedyś że metoda na drzewko nie działa. Ale jednak działa! Za każdym razem gdy psiak pociągnął stawałam jak nieruchoma i dopiero gdy spojrzał lub się odwrócił w moją stronę szliśmy dalej. Po 3-4 powtórzeniach pies szedł idealnie. Smycz była luźna a ja dumna z postępu mojego psiaka. Za dłuższe iście na luźnej smyczy psiak dostawał nagrodę i pochwałę. Stwierdziłam że spróbujemy trochę trudniejszej trasy. Zeszliśmy górką na główną ulicę (bez kagańca!). A dlaczego tam? Ponieważ idąc na spacer z Morkiem zawsze na tej górce idąc w dół w stronę ulicy szliśmy tak szybko że czasami musiałam zbiegac. Ale zdarzył się cud pies co prawda kilka razy pociągnął ale naprawdę robi postępy. A co szczególnie szedł bez kagańca. Główna ulica i pies bez kagańca. Gdyby zobaczyli mnie sąsiedzi dostaliby zawału ale ja nie zważając na nic zeszłam na główną ulice dumna i szczęśliwa. Spacer ten był przyjemnością a nie w pewnym sensie katorgą. Gdy przejeżdżali rowerzyści odciągałam jego uwagę smaczkiem. Jestem z niego naprawdę dumna niby nic takiego a wszystko staje się piękniejsze. Myślę że całkowicie luźna smycz to tylko i wyłącznie kwestia czasu. Będziemy dalej cwiczyc. Najważniejsza jest cierpliwośc i czas. Nigdy nie można krzyczec na psa ani tym bardziej się frustrowac. Jesteśmy dowodem że trochę czasu, cierpliwości i chęci możemy zdołac wszystko. U nas już pogoda jak na wiosnę. Za tydzień ferie i codzienne treningi z psiakami. Nadole filmik z kolejnej sztuczki
Pozdrawiamy :) Patrycja&włochacze


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz